Ja nigdy nie rozumiem takiej ot przykładowej sceny, która powtarza się w co 5 filmie :
Ktoś stoi/klęczy/leży na ulicy. Jedzie samochód/rower/motor. A ten ktoś? Zamiast uciekać, gapi się na samochód/rower/motor przez jakieś 3 sekundy, a potem krzyczy. Zawsze się wtedy denerwuję głupotą tej sceny.

Aaa, i coś jeszcze takiego było.. Wiem! Na przykład wczoraj w Titanicu :
Dolny pokład zalewa woda. Ona ledwo się przez nią przedziera, w końcu przybiega do niego, wody prawie do pasa, a ona stoi i patrzy na niego. On uśmiecha się. 2.. 3.. 4 sekundy. Potem ona podchodzi do niego i mówi :
-Przepraszam, że Ci nie wierzyłam, Jack!
On :
-Ale jak.. jakim cudem dowiedziałaś się, że to nieprawda?
Ona, uśmiechając się :
-Po prostu to wiedziałam.
Patrzą na siebie przez jakieś 20 sekund, aż w końcu ona podchodzi do szafki i pyta :
-A gdzie klucz?
On pokazuje gdzie był, ale okazuje się, że tam go nie ma.
-Idź po ratunek!-mówi on.
Ona staje w drzwiach, patrzy na niego i mówi :
-Jack?
On na to :
-Tak?
A ona :
-Kocham cię!
Potem wychodzi i zdziwiona patrzy na korytarz, w którym wody jest jej już do brody. Co za głupota!
