Ultramaryna napisał(a):
Litości, głównym problemem poruszonym we "W Pustyni i w Puszczy" bynajmniej nie jest stosunek autora do czarnoskórych mieszkańców Afryki, a w spisie lektur powieść widnieje, bo porusza właśnie inne problemy. Rasizmu również się tam nie dopatrzyłam, w XIX wieku takie podejście było normalne, więc dlaczego mamy tego nie wiedzieć? Szczególnie że i tak u Sienkiewicza Murzyni nie są przedstawieni jakoś sczególnie negatywnie.Jakoś uczymy się o niewolnictwie w starożytności, niewolnictwo istniało też wtedy, ale jakoś wszyscy wiedzą że teraz jest inaczej i wątpię by kształtowało to światopoglad dzieci, które wiedzą że to HISTORIA.
Czy Ty na siłę próbujesz polemizować? Piszę po raz kolejny, jestem świadoma po co Sienkiewicz napisał "W pustyni i w puszczy", wiem też, co to powieść pozytywistyczna. Wypowiadałam się na ten temat w TYM poście KILKA razy. Napisał powieść w XIX wieku i pomimo, że ma wszystkie możliwe mankamenty powieści pisanej w odcinkach, od początku miała zwolenników. Główny to ona ma wątek, Stasia Tarkowskiego i Nel, a nie problem. Wypacza obraz wojen narodowowyzwoleńczych w Afryce, ale nie w Polsce.
Nie przekonujesz mnie , że skoro nie istniało pojęcie rasizmu, to go nie było. Nawiasem mówiąc w czasie kiedy Sienkiewicz pisał "W pustyni i w puszczy" ISTNIAŁO już nawet pojęcie rasizmu. Nikt nie protestował, bo Murzyni raczej nie czytali powieści Sienkiewicza.
Nie przypuszczałam, że to takie trudne do zrozumienia, że niewolnictwo, to rzeczywiście historia, a rasizm niestety nie. A teraz ciemnoskórzy protestują, a po poznaniu ich argumentów, uważam, że mają rację. Jak by na to nie patrzeć jest to panegiryk uniwersalnego białego człowieka, który prezentuje taką wyższość kulturalną, że intuicyjnie rozwiązuje wszystkie problemy w wiosce Kalego. Ot, taki zdolny biały chłopiec, jeszcze lepszy, bo Polak. Głupi Murzyni mają Mzimu, a on katolik, co przygadał nawet Mahdiemu.
A tak przy okazji - jakież to "inne problemy" stanowiące o wartości powieści miałaś na myśli? Złego Mahdiego? Dobry początek do innej polemiki.
No i argument ze spisem lektur jest słabiutki, skoro nie ma już w nim Gombrowicza.
Teraz mi się przypomniało, że ekranizacja "Ogniem i Mieczem" również wywoływała dyskusje na temat sposobu przedstawiania problemów kozaków dońskich i powstania Chmielnickiego, który jest nota bene ukraińskim bohaterem narodowym. Film był podobno znacznie bardziej wyważony niż książka, ale i tak bulwersował Polaków narodowości ukraińskiej.
Przyznaj się, czy z Tobą ktoś w szkole omawiał początki państwowości narodów afrykańskich przy okazji "W pustyni i w puszczy", albo przyczyny konfliktu pomiędzy Koroną Brytyjską , a środowiskiem islamskim?
Ten okres, o którym pisze Sienkiewicz, to Afryka po Zulusie Tchaka. Biali tam nie musieli przynosić żadnej kultury, bo ona już tam była. Tyle, że biali uważali ją za gorszą od europejskiej. Na tej samej zasadzie wykończyli również Indian w Ameryce.
Sienkiewicz tę Afrykę zwiedził, jako dziennikarz, ale pisał o niej, jakby ją oglądał w telewizji i to jeszcze w telenoweli.