Odwiedź też:
RSS
"Kroniki rodu Drake'ów. Żądza krwi" - recenzja Kamili
Kamila Krain
2012-05-16 07:21:48

Hunter Wild od najmłodszych lat była wychowywana przez swojego dziadka, zagorzałego przeciwnika wampirów. To właśnie za jego namową znalazła się w Akademii Helios-Ra, szkole dla łowców krwiopijców, gdzie była najlepszą uczennicą ostatniej klasy.

Dziadek od dziecka wpajał jej wstręt i obrzydzenie do tych parszywych istot, które pozbawiają życia śmiertelników. Uczył ją władać kołkiem i sztyletem, by skutecznie mogła bronić się przed nadchodzącym zagrożeniem, zwalczając swoich przeciwników. Staruszek nie wziął jednak pod uwagę tego, że czasy się zmieniły, a w życie zaczęły wchodzić traktaty, w których łowcy przestają być wrogami wampirów. Traktaty, które sprawiły, że wampiry zaczęły niebezpiecznie zbliżać się do łowców, uwodząc ich swoim nieodpartym urokiem. Także Hunter nie udało się odpędzić od jednego z nich, wpadając w sidła przystojnego Quinna Drake’a.

Prócz miłosnych przygód, które przeżywa nastolatka, Hunter musi borykać się z problemami Akademii, które pojawiły się wraz z nadchodzącym rokiem szkolnym. Najpierw niespodziewane ataki Hel-Blar, najgorszej rasy wampirów, którą można było łatwo rozpoznać dzięki rozchodzącemu się na kilometry odorowi zgnilizny i spleśniałych grzybów. Później kłótnie z najlepszą przyjaciółką i współlokatorką, która, od kiedy zaczęła łykać podejrzane witaminy, stała się nie do zniesienia. W końcu tajemnicza choroba, która zaczęła dziesiątkować uczniów Akademii. A wszystko to na głowie Hunter, która traktuje sprawy Helios-Ra z wielkim honorem.

Dziewczyna nie pozwoli, by dziadek się na niej zawiódł. Choć z romansem z wampirem będzie się musiał jakoś pogodzić… Czy Hunter uda się rozwikłać zagadkę dziwnej choroby? Czy uda jej się ocalić Akademię? Czy uda się jej ocalić swój rozkwitający związek z wampirem? A może to rodzinne więzy wygrają potyczkę z uczuciami?

„Żądza krwi” to już trzeci tom z cyklu „Kroniki rodu Drake’ów” autorstwa Alyxandry Harvey. Pamiętam, że gdy dawno temu zabierałam się do lektury poprzedniego tomu zatytułowanego „Pojedynki wampirów” miałam uprzedzenia, które wydają się być oczywiste. Kolejna książka o wampirach? Ech, ile można, prawda? Widać można w nieskończoność. Niemniej jednak moje uprzedzenia były niesłuszne i nie zawiodłam się na lekturze.

Na początku chciałabym zaznaczyć, że kolejność czytania poszczególnych tomów nie jest konieczna, gdyż każda z książek porusza osobny wątek. Ja osobiście nie czytałam pierwszego tomu cyklu, ale podczas czytania, zarówno drugiego jak i trzeciego tomu, nie odczuwałam braków w informacjach.

Oczywiście, najlepiej jest czytać od samego początku, ale jeśli nie ma takiej możliwości, tragedia się nie stanie.Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy jest okładka i napis „Książka pełna pasji i przygód, wciągnie każdego fana Stephenie Meyer”. Nie wiem, czy miała to być zachęta, czy wręcz odwrotnie – znak, że czas brać nogi za pas i trzymać się od niej z daleka?

W głowie pojawia się lampka czerwonego alarmu. Znowu „Zmierzch”? Znowu wampiry? Na szczęście przesadnie oklepanego schematu brak. Oczywiście, mamy romans śmiertelnik-krwiopijca, ale poza tym jest całkiem nieźle.

„Żądza krwi” broni się wieloma aspektami. Przede wszystkim główna bohaterka nie jest nieudolną fajtłapą, która nie potrafi poradzić sobie z przeciwnikiem. Hunter potrafi się bronić, potrafi walczyć, nie tylko bronią, ale również słowem. Mimo tego, że przedstawiona jest jako idealna dziewczyna, o super stopniach i oszałamiającej urodzie, to jest w niej coś, dzięki czemu zyskuje sympatię. To chyba właśnie ten cięty język, który ujawniał się podczas utarczek słownych z Quinnem, które tak bardzo mi się podobały. Ogólnie rzecz biorąc, bardzo polubiłam
bohaterów i sytuacje, które wręcz uciekały dowcipem i humorem. Jeśli chodzi o narrację, to prowadzona jest z perspektywy Hunter oraz Quinna,co pozwala nam poznać sytuację z dwóch różnych źródeł. Jeśli chodzi o fabułę, to mamy intrygę, jakąś zagadkę, którą staramy się rozwikłać. Non stop coś się dzieje, mimo tego, że nie jest to akcja wysokich lotów. Trzeci tom cyklu o Drake’ach nie rzuca na kolana oryginalnością. Patrząc na fabułę można rzec, że nie wybija się spośród tłumu książek o wampirach, których na rynku nie brak w chwili obecnej. Ilu z nas, mimo, że uwielbia krwiopijców, zaczęło odczuwać przesyt tymi istotami?

Niemniej jednak „Żądza krwi” ma w sobie to coś, co zachęca do lektury. Lekka, przepełniona humorem, niezobowiązująca lektura, przy której można się dobrze bawić. Jeśli wampiry jeszcze Cię nie zamęczyły swoją obecnością w literaturze, a chcesz przeczytać coś fajnego i przyjemnego w tej tematyce, warto sięgnąć. Ja się dobrze bawiłam i mimo przesytu, cieszę się, że miałam okazję ją przeczytać.

 
Warszawa
 

Copyright Reporter.pl 1996-2013